Zmiana zawodowa po 40. Dlaczego po 20 latach w marketingu buduję własną markę
Od blisko 20 lat pracuję w marketingu i e-commerce, a przez 15 lat współprowadziłam agencję marketingową. Zaczynałam od budowania zespołu i produktów, a z czasem zostałam wspólniczką odpowiedzialną za biznes i relacje z klientami. W 2026 roku postanowiłam zbudować własną markę. Na tę decyzję wpłynęło jednak znacznie więcej niż potrzeba zawodowej zmiany.
LONGEVITY

Kiedy poczułam, że potrzebuję zmiany zawodowej
Sezon konferencyjny trwał u nas do połowy grudnia. Pod koniec roku byłam tak przebodźcowana, że mój nastrój mocno się obniżał, a ja coraz częściej zadawałam sobie pytania: czy naprawdę chcę to robić? Czy chcę dalej działać w ten sposób?
Któregoś wieczoru rozpisałam sobie nawet nową ścieżkę kariery: jak zostać Chief Data Officerem, żeby jak najmniej rozmawiać z ludźmi. ;) Zastanawiałam się, co muszę umieć, od czego zacząć i co sobie przypomnieć. Studiowałam przecież metody ilościowe i systemy informacyjne, a magisterkę pisałam o bazach danych. Sprawdzałam, jakie kursy powinnam zrobić i na jakie studia pójść.
Dziś brzmi to dość zabawnie, ale wtedy wcale takie nie było. To był sygnał, którego nie mogłam dłużej ignorować.

Trzy scenariusze zmiany zawodowej, które rozważałam
Rzadko wiemy, kiedy nadchodzi dobry moment na rozpoczęcie czegoś swojego. U mnie po prostu złożyło się kilka rzeczy naraz.
W praktyce wybierałam między trzema scenariuszami: pozostaniem w dotychczasowej spółce, przejściem do większej organizacji i zbudowaniem własnej marki. Każda z tych dróg pozwalała mi wykorzystać dotychczasowe doświadczenie, ale prowadziła do zupełnie innego życia zawodowego.
Zostać w swojej spółce
Mogłam pracować w agencji jeszcze długo, być może aż do emerytury. Dobrze dogadywałam się ze wspólnikami, przygotowywałam się do roli prezeski, a firmą świetnie zarządzała dyrektor zarządzająca.
Zawodowo wszystko się zgadzało. Miałam doświadczenie, pozycję i jasno wytyczoną dalszą drogę. Mogłam kontynuować to, co przez lata wspólnie budowaliśmy.
Coraz częściej czułam jednak, że chcę sprawdzić się w czymś nowym.
Zmienić otoczenie i pójść do korporacji
Nigdy nie pracowałam w korporacji i kusiło mnie, żeby zobaczyć, jak wygląda praca w większej organizacji. Poznać inne procesy, inne tempo i sprawdzić się w zupełnie nowym środowisku.
Wiedziałam jednak, że w nowym miejscu i na wysokim stanowisku sama narzuciłabym sobie bardzo intensywne tempo. Chciałabym szybko poznać organizację, udowodnić swoją wartość i prawdopodobnie znów pracowałabym po 10 czy 11 godzin dziennie.
Na to nie mam już przestrzeni. Mam dziś inaczej ustawione priorytety.
Zbudować własny biznes
Trzecia droga oznaczała stworzenie własnego biznesu, w którym mogę połączyć doświadczenie marketingowe z tematem coraz ważniejszym również dla mnie: świadomym dbaniem o siebie po czterdziestce.
Chciałam zbudować projekt na własnych zasadach, blisko potrzeb kobiet, które nadal mają wiele planów, ale nie zamierzają realizować ich kosztem własnego dobrostanu.
Wiedziałam, że mam w sobie ducha przedsiębiorczości i odwagę, żeby spróbować własnych sił. Ta droga była najmniej przewidywalna, ale jako jedyna budziła we mnie prawdziwą ciekawość.
Zanim jednak podjęłam ostateczną decyzję, chciałam sprawdzić, czy przemawia przeze mnie chwilowe zmęczenie, czy rzeczywista potrzeba zmiany.

Jak podjęłam decyzję: mój bilans zasobów
Zrobiłam uczciwy bilans:
co umiem, czyli jakie kompetencje i doświadczenia zebrałam przez lata pracy w marketingu i prowadzenia agencji;
na co mam przestrzeń, ponieważ czas i energia są dziś dla mnie równie ważne jak pieniądze;
jakie cele chcę osiągnąć w dłuższej perspektywie;
co sprawia mi frajdę, motywuje mnie i pozwala budzić się z energią każdego ranka, a przynajmniej większości poranków ;);
jakich ludzi mam wokół siebie, z kim mogę skonfrontować pomysły i kto będzie blisko, gdy będę potrzebować wsparcia.
Po tym bilansie wybrałam trzecią drogę.
Zrozumiałam, że nie szukam kolejnego stanowiska. Szukam sposobu pracy, który da mi możliwość tworzenia czegoś od podstaw, uczenia się i budowania projektu zgodnego ze mną oraz etapem życia, na którym jestem.

Rozmowa, po której inaczej spojrzałam na swoje zdrowie
Zmiana nie zaczęła się jednak wyłącznie od pytań o pracę.
Jednym z najważniejszych momentów była wizyta u endokrynolożki. Po przeprowadzeniu wywiadu, zbadaniu mnie i sprawdzeniu moich obciążeń zdrowotnych powiedziała wprost, że jeśli niczego nie zmienię, mogę mieć przed sobą około 20 lat życia.
To był otrzeźwiający strzał w policzek.
Nie każdy lekarz potrafi tak bezpośrednio powiedzieć pacjentowi, że choruje na otyłość. Ja potrzebowałam właśnie takiego komunikatu. Bez łagodzenia, omijania tematu i udawania, że chodzi wyłącznie o kilka nadprogramowych kilogramów.
Od razu zabrałam się do pracy. Mam przecież swoje plany i chcę mieć czas, zdrowie oraz energię, żeby je realizować.
Przeszłam leczenie otyłości, zmieniłam sposób odżywiania i zaczęłam regularnie trenować pilates. Z czasem pojawiły się efekty. Mogłoby się wydawać, że wszystko zaczęło grać.
Nie do końca.
Zdrowie to coś więcej niż prawidłowe wyniki
Praca, którą przez lata wykonywałam, wymagała ogromnego skupienia, wielozadaniowości i ciągłej gotowości. Chciałam być na najwyższych obrotach na konferencjach, w biurze, podczas spotkań, na LinkedInie i właściwie w każdej przestrzeni, w której się pojawiałam.
Wiele ambitnych kobiet zna ten mechanizm. Bez względu na branżę czy stanowisko chcemy dowozić, pamiętać, organizować, wspierać innych i nie wypaść z rytmu.
Poza pracą jest jeszcze cała reszta. Dom, rodzina, relacje, codzienna logistyka i niespodziewane sprawy, które jakoś zawsze trzeba zmieścić w kalendarzu. Życie. Po prostu. Każda z nas wie, co to znaczy. ;)
Przez długi czas funkcjonowałam jak wulkan, który może za chwilę wybuchnąć. U mnie napięcie bardzo często ujawniało się nocą. Sen był przerywany, budziłam się w środku nocy, a rano brakowało mi jasności umysłu, której sama od siebie oczekiwałam.
Nawet po ośmiu godzinach snu potrafiłam wstać zmęczona. Zrozumiałam, że nie chodzi wyłącznie o liczbę godzin, ale także o sen, który rzeczywiście pozwala się zregenerować.
Nadal nad tym pracuję. Poznaję techniki wyciszania, wprowadzam wieczorne nawyki i sprawdzam, co faktycznie poprawia jakość mojego snu. Wchodzę w ten temat głęboko: od badań, przez warsztaty i szkolenia, po wdrażanie poszczególnych rozwiązań oraz testowanie ich na sobie.
Widzę już pierwsze efekty. Jest coraz lepiej. Wiem też, że nie jestem ze swoim doświadczeniem sama.
Co teraz buduję i dla kogo
Tworzę Długo Mam Plany, projekt dla kobiet po czterdziestce, które mają apetyt na życie, pracę, rozwój i nowe doświadczenia, ale nie chcą realizować swoich ambicji kosztem siebie.
Myślę szczególnie o przedsiębiorczyniach, liderkach, menedżerkach i kobietach zarządzających zespołami. O tych, które mają ambitne cele i chcą je realizować, ale jednocześnie nie zamierzają rezygnować ze swoich życiowych priorytetów.
Chcemy być zdrowe nie tylko dzisiaj. Chcemy zachować energię, sprawność i jasność umysłu również za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat.
Mamy przecież swoje plany.
Co znajdziecie na tym blogu
Będę dzielić się własnym doświadczeniem, ale nie chcę opierać tego miejsca wyłącznie na osobistych przemyśleniach.
Znajdziecie tu:
badania i wiedzę specjalistów dotyczącą snu, regeneracji, koncentracji, zdrowia oraz longevity, przedstawione w możliwie przystępny sposób;
rozmowy z ekspertami, którzy pomogą oddzielać obiecujące rozwiązania od
chwilowych mód i marketingowych obietnic;
konkretne nawyki i techniki, które można stopniowo wprowadzać do
codziennego życia;
moje doświadczenia z warsztatów, szkoleń i konsultacji, wraz z informacją,
co rzeczywiście mi pomogło;
testy rozwiązań i produktów, które sprawdzam na sobie, zanim zdecyduję się je polecić;
uczciwe informacje o tym, co nie zadziałało, ponieważ brak efektów również
jest ważnym wynikiem;
kulisy budowania marki od zera, od poznawania potrzeb kobiet po tworzenie
własnych produktów.
Wszystko, czym będę się tutaj dzielić, najpierw dokładnie sprawdzę. Nie chcę obiecywać szybkich przemian ani przekonywać, że jedno rozwiązanie będzie dobre dla każdej z nas.
Zależy mi na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni, w której możemy przyglądać się swojemu zdrowiu bez presji, zawstydzania i kolejnej listy rzeczy, które koniecznie powinnyśmy robić idealnie.
Wierzę w małe kroki, które da się utrzymać dłużej niż przez tydzień. Takie, które stopniowo poprawiają jakość codziennego życia i pomagają zadbać o przyszłość.
Zaczynam od nowa, ale nie od zera
Zabieram ze sobą prawie 20 lat doświadczenia. Wiedzę o budowaniu marek, rozwijaniu produktów, tworzeniu strategii i prowadzeniu biznesu. Relacje budowane przez lata, sukcesy, błędy oraz znacznie lepszą znajomość samej siebie.
Nie wiem jeszcze dokładnie, dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Wiem natomiast, dlaczego chcę nią pójść.
Chcę stworzyć coś swojego, ważnego dla mnie i przydatnego dla innych kobiet. Pokazać, że po czterdziestce nadal można zmienić kierunek, wykorzystać dotychczasowe doświadczenie i zbudować zawodowe życie na nowych zasadach.
Chcę też przypominać, że dbanie o siebie nie oznacza rezygnacji z ambicji. Może być tym, co pozwoli nam realizować je dłużej.
Mam jeszcze wiele planów. Ten projekt jest jednym z nich.

More to Discover
Zmiana zawodowa po 40. Dlaczego po 20 latach w marketingu buduję własną markę
Od blisko 20 lat pracuję w marketingu i e-commerce, a przez 15 lat współprowadziłam agencję marketingową. Zaczynałam od budowania zespołu i produktów, a z czasem zostałam wspólniczką odpowiedzialną za biznes i relacje z klientami. W 2026 roku postanowiłam zbudować własną markę. Na tę decyzję wpłynęło jednak znacznie więcej niż potrzeba zawodowej zmiany.
LONGEVITY

Kiedy poczułam, że potrzebuję zmiany zawodowej
Sezon konferencyjny trwał u nas do połowy grudnia. Pod koniec roku byłam tak przebodźcowana, że mój nastrój mocno się obniżał, a ja coraz częściej zadawałam sobie pytania: czy naprawdę chcę to robić? Czy chcę dalej działać w ten sposób?
Któregoś wieczoru rozpisałam sobie nawet nową ścieżkę kariery: jak zostać Chief Data Officerem, żeby jak najmniej rozmawiać z ludźmi. ;) Zastanawiałam się, co muszę umieć, od czego zacząć i co sobie przypomnieć. Studiowałam przecież metody ilościowe i systemy informacyjne, a magisterkę pisałam o bazach danych. Sprawdzałam, jakie kursy powinnam zrobić i na jakie studia pójść.
Dziś brzmi to dość zabawnie, ale wtedy wcale takie nie było. To był sygnał, którego nie mogłam dłużej ignorować.

Trzy scenariusze zmiany zawodowej, które rozważałam
Rzadko wiemy, kiedy nadchodzi dobry moment na rozpoczęcie czegoś swojego. U mnie po prostu złożyło się kilka rzeczy naraz.
W praktyce wybierałam między trzema scenariuszami: pozostaniem w dotychczasowej spółce, przejściem do większej organizacji i zbudowaniem własnej marki. Każda z tych dróg pozwalała mi wykorzystać dotychczasowe doświadczenie, ale prowadziła do zupełnie innego życia zawodowego.
Zostać w swojej spółce
Mogłam pracować w agencji jeszcze długo, być może aż do emerytury. Dobrze dogadywałam się ze wspólnikami, przygotowywałam się do roli prezeski, a firmą świetnie zarządzała dyrektor zarządzająca.
Zawodowo wszystko się zgadzało. Miałam doświadczenie, pozycję i jasno wytyczoną dalszą drogę. Mogłam kontynuować to, co przez lata wspólnie budowaliśmy.
Coraz częściej czułam jednak, że chcę sprawdzić się w czymś nowym.
Zmienić otoczenie i pójść do korporacji
Nigdy nie pracowałam w korporacji i kusiło mnie, żeby zobaczyć, jak wygląda praca w większej organizacji. Poznać inne procesy, inne tempo i sprawdzić się w zupełnie nowym środowisku.
Wiedziałam jednak, że w nowym miejscu i na wysokim stanowisku sama narzuciłabym sobie bardzo intensywne tempo. Chciałabym szybko poznać organizację, udowodnić swoją wartość i prawdopodobnie znów pracowałabym po 10 czy 11 godzin dziennie.
Na to nie mam już przestrzeni. Mam dziś inaczej ustawione priorytety.
Zbudować własny biznes
Trzecia droga oznaczała stworzenie własnego biznesu, w którym mogę połączyć doświadczenie marketingowe z tematem coraz ważniejszym również dla mnie: świadomym dbaniem o siebie po czterdziestce.
Chciałam zbudować projekt na własnych zasadach, blisko potrzeb kobiet, które nadal mają wiele planów, ale nie zamierzają realizować ich kosztem własnego dobrostanu.
Wiedziałam, że mam w sobie ducha przedsiębiorczości i odwagę, żeby spróbować własnych sił. Ta droga była najmniej przewidywalna, ale jako jedyna budziła we mnie prawdziwą ciekawość.
Zanim jednak podjęłam ostateczną decyzję, chciałam sprawdzić, czy przemawia przeze mnie chwilowe zmęczenie, czy rzeczywista potrzeba zmiany.

Jak podjęłam decyzję: mój bilans zasobów
Zrobiłam uczciwy bilans:
co umiem, czyli jakie kompetencje i doświadczenia zebrałam przez lata pracy w marketingu i prowadzenia agencji;
na co mam przestrzeń, ponieważ czas i energia są dziś dla mnie równie ważne jak pieniądze;
jakie cele chcę osiągnąć w dłuższej perspektywie;
co sprawia mi frajdę, motywuje mnie i pozwala budzić się z energią każdego ranka, a przynajmniej większości poranków ;);
jakich ludzi mam wokół siebie, z kim mogę skonfrontować pomysły i kto będzie blisko, gdy będę potrzebować wsparcia.
Po tym bilansie wybrałam trzecią drogę.
Zrozumiałam, że nie szukam kolejnego stanowiska. Szukam sposobu pracy, który da mi możliwość tworzenia czegoś od podstaw, uczenia się i budowania projektu zgodnego ze mną oraz etapem życia, na którym jestem.

Rozmowa, po której inaczej spojrzałam na swoje zdrowie
Zmiana nie zaczęła się jednak wyłącznie od pytań o pracę.
Jednym z najważniejszych momentów była wizyta u endokrynolożki. Po przeprowadzeniu wywiadu, zbadaniu mnie i sprawdzeniu moich obciążeń zdrowotnych powiedziała wprost, że jeśli niczego nie zmienię, mogę mieć przed sobą około 20 lat życia.
To był otrzeźwiający strzał w policzek.
Nie każdy lekarz potrafi tak bezpośrednio powiedzieć pacjentowi, że choruje na otyłość. Ja potrzebowałam właśnie takiego komunikatu. Bez łagodzenia, omijania tematu i udawania, że chodzi wyłącznie o kilka nadprogramowych kilogramów.
Od razu zabrałam się do pracy. Mam przecież swoje plany i chcę mieć czas, zdrowie oraz energię, żeby je realizować.
Przeszłam leczenie otyłości, zmieniłam sposób odżywiania i zaczęłam regularnie trenować pilates. Z czasem pojawiły się efekty. Mogłoby się wydawać, że wszystko zaczęło grać.
Nie do końca.
Zdrowie to coś więcej niż prawidłowe wyniki
Praca, którą przez lata wykonywałam, wymagała ogromnego skupienia, wielozadaniowości i ciągłej gotowości. Chciałam być na najwyższych obrotach na konferencjach, w biurze, podczas spotkań, na LinkedInie i właściwie w każdej przestrzeni, w której się pojawiałam.
Wiele ambitnych kobiet zna ten mechanizm. Bez względu na branżę czy stanowisko chcemy dowozić, pamiętać, organizować, wspierać innych i nie wypaść z rytmu.
Poza pracą jest jeszcze cała reszta. Dom, rodzina, relacje, codzienna logistyka i niespodziewane sprawy, które jakoś zawsze trzeba zmieścić w kalendarzu. Życie. Po prostu. Każda z nas wie, co to znaczy. ;)
Przez długi czas funkcjonowałam jak wulkan, który może za chwilę wybuchnąć. U mnie napięcie bardzo często ujawniało się nocą. Sen był przerywany, budziłam się w środku nocy, a rano brakowało mi jasności umysłu, której sama od siebie oczekiwałam.
Nawet po ośmiu godzinach snu potrafiłam wstać zmęczona. Zrozumiałam, że nie chodzi wyłącznie o liczbę godzin, ale także o sen, który rzeczywiście pozwala się zregenerować.
Nadal nad tym pracuję. Poznaję techniki wyciszania, wprowadzam wieczorne nawyki i sprawdzam, co faktycznie poprawia jakość mojego snu. Wchodzę w ten temat głęboko: od badań, przez warsztaty i szkolenia, po wdrażanie poszczególnych rozwiązań oraz testowanie ich na sobie.
Widzę już pierwsze efekty. Jest coraz lepiej. Wiem też, że nie jestem ze swoim doświadczeniem sama.
Co teraz buduję i dla kogo
Tworzę Długo Mam Plany, projekt dla kobiet po czterdziestce, które mają apetyt na życie, pracę, rozwój i nowe doświadczenia, ale nie chcą realizować swoich ambicji kosztem siebie.
Myślę szczególnie o przedsiębiorczyniach, liderkach, menedżerkach i kobietach zarządzających zespołami. O tych, które mają ambitne cele i chcą je realizować, ale jednocześnie nie zamierzają rezygnować ze swoich życiowych priorytetów.
Chcemy być zdrowe nie tylko dzisiaj. Chcemy zachować energię, sprawność i jasność umysłu również za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat.
Mamy przecież swoje plany.
Co znajdziecie na tym blogu
Będę dzielić się własnym doświadczeniem, ale nie chcę opierać tego miejsca wyłącznie na osobistych przemyśleniach.
Znajdziecie tu:
badania i wiedzę specjalistów dotyczącą snu, regeneracji, koncentracji, zdrowia oraz longevity, przedstawione w możliwie przystępny sposób;
rozmowy z ekspertami, którzy pomogą oddzielać obiecujące rozwiązania od
chwilowych mód i marketingowych obietnic;
konkretne nawyki i techniki, które można stopniowo wprowadzać do
codziennego życia;
moje doświadczenia z warsztatów, szkoleń i konsultacji, wraz z informacją,
co rzeczywiście mi pomogło;
testy rozwiązań i produktów, które sprawdzam na sobie, zanim zdecyduję się je polecić;
uczciwe informacje o tym, co nie zadziałało, ponieważ brak efektów również
jest ważnym wynikiem;
kulisy budowania marki od zera, od poznawania potrzeb kobiet po tworzenie
własnych produktów.
Wszystko, czym będę się tutaj dzielić, najpierw dokładnie sprawdzę. Nie chcę obiecywać szybkich przemian ani przekonywać, że jedno rozwiązanie będzie dobre dla każdej z nas.
Zależy mi na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni, w której możemy przyglądać się swojemu zdrowiu bez presji, zawstydzania i kolejnej listy rzeczy, które koniecznie powinnyśmy robić idealnie.
Wierzę w małe kroki, które da się utrzymać dłużej niż przez tydzień. Takie, które stopniowo poprawiają jakość codziennego życia i pomagają zadbać o przyszłość.
Zaczynam od nowa, ale nie od zera
Zabieram ze sobą prawie 20 lat doświadczenia. Wiedzę o budowaniu marek, rozwijaniu produktów, tworzeniu strategii i prowadzeniu biznesu. Relacje budowane przez lata, sukcesy, błędy oraz znacznie lepszą znajomość samej siebie.
Nie wiem jeszcze dokładnie, dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Wiem natomiast, dlaczego chcę nią pójść.
Chcę stworzyć coś swojego, ważnego dla mnie i przydatnego dla innych kobiet. Pokazać, że po czterdziestce nadal można zmienić kierunek, wykorzystać dotychczasowe doświadczenie i zbudować zawodowe życie na nowych zasadach.
Chcę też przypominać, że dbanie o siebie nie oznacza rezygnacji z ambicji. Może być tym, co pozwoli nam realizować je dłużej.
Mam jeszcze wiele planów. Ten projekt jest jednym z nich.

More to Discover
Zmiana zawodowa po 40. Dlaczego po 20 latach w marketingu buduję własną markę
Od blisko 20 lat pracuję w marketingu i e-commerce, a przez 15 lat współprowadziłam agencję marketingową. Zaczynałam od budowania zespołu i produktów, a z czasem zostałam wspólniczką odpowiedzialną za biznes i relacje z klientami. W 2026 roku postanowiłam zbudować własną markę. Na tę decyzję wpłynęło jednak znacznie więcej niż potrzeba zawodowej zmiany.
LONGEVITY

Kiedy poczułam, że potrzebuję zmiany zawodowej
Sezon konferencyjny trwał u nas do połowy grudnia. Pod koniec roku byłam tak przebodźcowana, że mój nastrój mocno się obniżał, a ja coraz częściej zadawałam sobie pytania: czy naprawdę chcę to robić? Czy chcę dalej działać w ten sposób?
Któregoś wieczoru rozpisałam sobie nawet nową ścieżkę kariery: jak zostać Chief Data Officerem, żeby jak najmniej rozmawiać z ludźmi. ;) Zastanawiałam się, co muszę umieć, od czego zacząć i co sobie przypomnieć. Studiowałam przecież metody ilościowe i systemy informacyjne, a magisterkę pisałam o bazach danych. Sprawdzałam, jakie kursy powinnam zrobić i na jakie studia pójść.
Dziś brzmi to dość zabawnie, ale wtedy wcale takie nie było. To był sygnał, którego nie mogłam dłużej ignorować.

Trzy scenariusze zmiany zawodowej, które rozważałam
Rzadko wiemy, kiedy nadchodzi dobry moment na rozpoczęcie czegoś swojego. U mnie po prostu złożyło się kilka rzeczy naraz.
W praktyce wybierałam między trzema scenariuszami: pozostaniem w dotychczasowej spółce, przejściem do większej organizacji i zbudowaniem własnej marki. Każda z tych dróg pozwalała mi wykorzystać dotychczasowe doświadczenie, ale prowadziła do zupełnie innego życia zawodowego.
Zostać w swojej spółce
Mogłam pracować w agencji jeszcze długo, być może aż do emerytury. Dobrze dogadywałam się ze wspólnikami, przygotowywałam się do roli prezeski, a firmą świetnie zarządzała dyrektor zarządzająca.
Zawodowo wszystko się zgadzało. Miałam doświadczenie, pozycję i jasno wytyczoną dalszą drogę. Mogłam kontynuować to, co przez lata wspólnie budowaliśmy.
Coraz częściej czułam jednak, że chcę sprawdzić się w czymś nowym.
Zmienić otoczenie i pójść do korporacji
Nigdy nie pracowałam w korporacji i kusiło mnie, żeby zobaczyć, jak wygląda praca w większej organizacji. Poznać inne procesy, inne tempo i sprawdzić się w zupełnie nowym środowisku.
Wiedziałam jednak, że w nowym miejscu i na wysokim stanowisku sama narzuciłabym sobie bardzo intensywne tempo. Chciałabym szybko poznać organizację, udowodnić swoją wartość i prawdopodobnie znów pracowałabym po 10 czy 11 godzin dziennie.
Na to nie mam już przestrzeni. Mam dziś inaczej ustawione priorytety.
Zbudować własny biznes
Trzecia droga oznaczała stworzenie własnego biznesu, w którym mogę połączyć doświadczenie marketingowe z tematem coraz ważniejszym również dla mnie: świadomym dbaniem o siebie po czterdziestce.
Chciałam zbudować projekt na własnych zasadach, blisko potrzeb kobiet, które nadal mają wiele planów, ale nie zamierzają realizować ich kosztem własnego dobrostanu.
Wiedziałam, że mam w sobie ducha przedsiębiorczości i odwagę, żeby spróbować własnych sił. Ta droga była najmniej przewidywalna, ale jako jedyna budziła we mnie prawdziwą ciekawość.
Zanim jednak podjęłam ostateczną decyzję, chciałam sprawdzić, czy przemawia przeze mnie chwilowe zmęczenie, czy rzeczywista potrzeba zmiany.

Jak podjęłam decyzję: mój bilans zasobów
Zrobiłam uczciwy bilans:
co umiem, czyli jakie kompetencje i doświadczenia zebrałam przez lata pracy w marketingu i prowadzenia agencji;
na co mam przestrzeń, ponieważ czas i energia są dziś dla mnie równie ważne jak pieniądze;
jakie cele chcę osiągnąć w dłuższej perspektywie;
co sprawia mi frajdę, motywuje mnie i pozwala budzić się z energią każdego ranka, a przynajmniej większości poranków ;);
jakich ludzi mam wokół siebie, z kim mogę skonfrontować pomysły i kto będzie blisko, gdy będę potrzebować wsparcia.
Po tym bilansie wybrałam trzecią drogę.
Zrozumiałam, że nie szukam kolejnego stanowiska. Szukam sposobu pracy, który da mi możliwość tworzenia czegoś od podstaw, uczenia się i budowania projektu zgodnego ze mną oraz etapem życia, na którym jestem.

Rozmowa, po której inaczej spojrzałam na swoje zdrowie
Zmiana nie zaczęła się jednak wyłącznie od pytań o pracę.
Jednym z najważniejszych momentów była wizyta u endokrynolożki. Po przeprowadzeniu wywiadu, zbadaniu mnie i sprawdzeniu moich obciążeń zdrowotnych powiedziała wprost, że jeśli niczego nie zmienię, mogę mieć przed sobą około 20 lat życia.
To był otrzeźwiający strzał w policzek.
Nie każdy lekarz potrafi tak bezpośrednio powiedzieć pacjentowi, że choruje na otyłość. Ja potrzebowałam właśnie takiego komunikatu. Bez łagodzenia, omijania tematu i udawania, że chodzi wyłącznie o kilka nadprogramowych kilogramów.
Od razu zabrałam się do pracy. Mam przecież swoje plany i chcę mieć czas, zdrowie oraz energię, żeby je realizować.
Przeszłam leczenie otyłości, zmieniłam sposób odżywiania i zaczęłam regularnie trenować pilates. Z czasem pojawiły się efekty. Mogłoby się wydawać, że wszystko zaczęło grać.
Nie do końca.
Zdrowie to coś więcej niż prawidłowe wyniki
Praca, którą przez lata wykonywałam, wymagała ogromnego skupienia, wielozadaniowości i ciągłej gotowości. Chciałam być na najwyższych obrotach na konferencjach, w biurze, podczas spotkań, na LinkedInie i właściwie w każdej przestrzeni, w której się pojawiałam.
Wiele ambitnych kobiet zna ten mechanizm. Bez względu na branżę czy stanowisko chcemy dowozić, pamiętać, organizować, wspierać innych i nie wypaść z rytmu.
Poza pracą jest jeszcze cała reszta. Dom, rodzina, relacje, codzienna logistyka i niespodziewane sprawy, które jakoś zawsze trzeba zmieścić w kalendarzu. Życie. Po prostu. Każda z nas wie, co to znaczy. ;)
Przez długi czas funkcjonowałam jak wulkan, który może za chwilę wybuchnąć. U mnie napięcie bardzo często ujawniało się nocą. Sen był przerywany, budziłam się w środku nocy, a rano brakowało mi jasności umysłu, której sama od siebie oczekiwałam.
Nawet po ośmiu godzinach snu potrafiłam wstać zmęczona. Zrozumiałam, że nie chodzi wyłącznie o liczbę godzin, ale także o sen, który rzeczywiście pozwala się zregenerować.
Nadal nad tym pracuję. Poznaję techniki wyciszania, wprowadzam wieczorne nawyki i sprawdzam, co faktycznie poprawia jakość mojego snu. Wchodzę w ten temat głęboko: od badań, przez warsztaty i szkolenia, po wdrażanie poszczególnych rozwiązań oraz testowanie ich na sobie.
Widzę już pierwsze efekty. Jest coraz lepiej. Wiem też, że nie jestem ze swoim doświadczeniem sama.
Co teraz buduję i dla kogo
Tworzę Długo Mam Plany, projekt dla kobiet po czterdziestce, które mają apetyt na życie, pracę, rozwój i nowe doświadczenia, ale nie chcą realizować swoich ambicji kosztem siebie.
Myślę szczególnie o przedsiębiorczyniach, liderkach, menedżerkach i kobietach zarządzających zespołami. O tych, które mają ambitne cele i chcą je realizować, ale jednocześnie nie zamierzają rezygnować ze swoich życiowych priorytetów.
Chcemy być zdrowe nie tylko dzisiaj. Chcemy zachować energię, sprawność i jasność umysłu również za dziesięć, dwadzieścia czy trzydzieści lat.
Mamy przecież swoje plany.
Co znajdziecie na tym blogu
Będę dzielić się własnym doświadczeniem, ale nie chcę opierać tego miejsca wyłącznie na osobistych przemyśleniach.
Znajdziecie tu:
badania i wiedzę specjalistów dotyczącą snu, regeneracji, koncentracji, zdrowia oraz longevity, przedstawione w możliwie przystępny sposób;
rozmowy z ekspertami, którzy pomogą oddzielać obiecujące rozwiązania od
chwilowych mód i marketingowych obietnic;
konkretne nawyki i techniki, które można stopniowo wprowadzać do
codziennego życia;
moje doświadczenia z warsztatów, szkoleń i konsultacji, wraz z informacją,
co rzeczywiście mi pomogło;
testy rozwiązań i produktów, które sprawdzam na sobie, zanim zdecyduję się je polecić;
uczciwe informacje o tym, co nie zadziałało, ponieważ brak efektów również
jest ważnym wynikiem;
kulisy budowania marki od zera, od poznawania potrzeb kobiet po tworzenie
własnych produktów.
Wszystko, czym będę się tutaj dzielić, najpierw dokładnie sprawdzę. Nie chcę obiecywać szybkich przemian ani przekonywać, że jedno rozwiązanie będzie dobre dla każdej z nas.
Zależy mi na stworzeniu bezpiecznej przestrzeni, w której możemy przyglądać się swojemu zdrowiu bez presji, zawstydzania i kolejnej listy rzeczy, które koniecznie powinnyśmy robić idealnie.
Wierzę w małe kroki, które da się utrzymać dłużej niż przez tydzień. Takie, które stopniowo poprawiają jakość codziennego życia i pomagają zadbać o przyszłość.
Zaczynam od nowa, ale nie od zera
Zabieram ze sobą prawie 20 lat doświadczenia. Wiedzę o budowaniu marek, rozwijaniu produktów, tworzeniu strategii i prowadzeniu biznesu. Relacje budowane przez lata, sukcesy, błędy oraz znacznie lepszą znajomość samej siebie.
Nie wiem jeszcze dokładnie, dokąd zaprowadzi mnie ta droga. Wiem natomiast, dlaczego chcę nią pójść.
Chcę stworzyć coś swojego, ważnego dla mnie i przydatnego dla innych kobiet. Pokazać, że po czterdziestce nadal można zmienić kierunek, wykorzystać dotychczasowe doświadczenie i zbudować zawodowe życie na nowych zasadach.
Chcę też przypominać, że dbanie o siebie nie oznacza rezygnacji z ambicji. Może być tym, co pozwoli nam realizować je dłużej.
Mam jeszcze wiele planów. Ten projekt jest jednym z nich.


